Post

7 różnych typów nawrotów (i co chciały mi powiedzieć)

Dlaczego powróciłem do nałogu, było dla mnie zagadką.

Przez całą drogę do domu czułem się jak na autopilocie. Nie pamiętam żadnych myśli, które chodziły mi po głowie, pamiętam tylko, że miałem tę silną wewnętrzną siłę, która wydawała się całkowicie opanować moje ciało. Wszedłem do domu, zdjąłem buty i rzuciłem kurtkę na podłogę. Położyłem się z torbą na kanapie, wyciągnąłem z niej butelkę, bez wahania odkręciłem nakrętkę i wziąłem długi łyk.
Rzeczywistość nagle powróciła. Poczułem, jak spada mi serce, a krew napływa mi do twarzy, gdy ogarnął mnie wstyd. Powiedziałem, że nie zamierzam tego więcej robić. Jak to się stało, że znowu tu trafiłem?

Mój pierwszy długi okres trzeźwości był niezwykle trudny. Pierwsze próby trwały zwykle nie dłużej niż kilka godzin, a zanim udało mi się wytrzymać tydzień lub dłużej, minęły miesiące. Czasami przez kilka dni czułem się dobrze, a potem działo się coś złego, co mnie nakręcało. Innym razem codzienna harówka stawała się zbyt uciążliwa, a picie było szybkim sposobem na przerwanie monotonii.

W związkach było mi ciężko, gdy ktoś, kogo kocham, był ze mnie dumny, że nie piję, a potem widziałem rozczarowanie w jego oczach, gdy widziałem go znowu z butelką w ręku. Kiedy bliscy pytali mnie, dlaczego nie przestałem: nie potrafiłem odpowiedzieć. To było bardziej uczucie niż logiczny powód. W końcu jąkałem się i mówiłem coś w stylu "nie wiem" albo "po prostu nie mogę", co ich frustrowało, bo nie potrafili tego zrozumieć.

To musiało się skończyć. Traciłem przyjaciół, członkowie rodziny stracili we mnie nadzieję, nie byłem w stanie utrzymać pracy. Widziałem drogę, którą będę podążał, jeśli nie rzucę na dobre nałogu, i to mnie przerażało. Problem polegał na tym, że im stawka stawała się wyższa, tym trudniej było mi zachować trzeźwość.

Najwyraźniej to, czego próbowałem, albo w ogóle nie działało, albo nie było wystarczająco niezawodne, by stanowić długoterminowe rozwiązanie...

Metoda Willpower

Podchodziłem do trzeźwości w jedyny znany mi sposób: mając "więcej siły woli" i próbując "wytrzymać". Czasami udawało mi się bez problemu pokonać popęd, innym razem nie miałem żadnych szans. Im więcej o tym myślałem, tym bardziej czułem, że to nie jest właściwa droga dla mnie i mogłem to sprowadzić do trzech powodów:

Moja siła woli była wytrzymałością, a nie siłą

Kiedyś myślałem, że siła woli jest wystarczająco silna, aby pokonać swoje zachcianki. Jak się okazało, wcale tak nie było. Zamiast głazu, który mogłam zepchnąć z drogi, chęć była raczej jak gorące żelazo przyciśnięte do nogi, które musiałam znosić, dopóki nie zostało usunięte.

Siła woli była dla mnie raczej zdolnością do wytrzymania zachcianek do czasu, aż miną.

Moja siła woli była skończona

Kiedy to sobie uświadomiłem, stało się dla mnie jasne, że moja siła woli jest ograniczonym zasobem. W dni, kiedy nie musiałam jej używać, mogłam zacisnąć zęby i przetrwać zachcianki. Kiedy musiałam włożyć dużo energii, żeby przetrwać dzień, sięgałam do rezerwy siły woli, a tam pojawiały się tylko opary.

Czytałem wiele artykułów mówiących o tym, że siła woli może być nieskończona, jeśli ma się odpowiednie przekonania. Mam co do tego mieszane uczucia: chodzi o to, że jeśli twoje powody, dla których coś wytrzymujesz, są wystarczająco silne, będziesz w stanie przełamać ból. Osobiście zauważyłem, że kiedy wracałem do nałogu, często działo się to wbrew moim najlepszym chęciom - tak jakbym sam siebie karał. W tym przypadku powody, dla których nie powinienem sięgać po narkotyki, wylatywały przez okno, ponieważ nie dbałem o to, co jest dla mnie najlepsze; dążyłem do autodestrukcji.

Mimo to, nawet przy najsilniejszych przekonaniach, znajdowałem się w sytuacji, w której stale musiałem znosić ból lub dyskomfort. Musiałam się zatrzymać i przyjrzeć się swojemu procesowi, co prowadzi mnie do następnego punktu...

Moja siła woli nie rozwiązywała prawdziwego problemu

Zdarzało się, że nie piłem przez kilka miesięcy przed nawrotem. Potem nagle moje stare nawyki zakradały się do mnie, by dopaść mnie, kiedy byłem w dołku. Czułem, że muszę się ciągle pilnować. Zamiast uciekać, ukrywać się i znosić wszystko, przestałem się zastanawiać, czy za tymi pozornie przypadkowymi nawrotami nie kryje się jakaś głębsza przyczyna. Po tak wielu próbach wytrzeźwienia zauważyłem, że moje zachowanie zaczęło się powtarzać. Może jest to coś, czym mógłbym się zająć i co mógłbym lepiej zrozumieć, żeby te nawroty były mniej bolesne, a może nawet w ogóle do nich nie dochodziło...

Kiedy to do mnie dotarło, siła woli przestała być opcją. Usiadłem i pomyślałem o kilku moich poprzednich nawrotach, po czym zagłębiłem się w nie nieco bardziej...

7 różnych typów nawrotów i co chciały mi powiedzieć

Nawrót desperacji

Co się stało?

Byłem trzeźwy przez kilka tygodni, kiedy zacząłem podążać za dziewczyną, z którą pracowałem (tak, zły pomysł!). Po kilku miesiącach randkowania stała się odległa i powiedziała mi, że spotyka się z kimś innym i zasugerowała, żebyśmy się więcej nie widywali. Trudno było mi wyprzeć z pamięci tę ranę, gdy musiałem ją codziennie widywać. W końcu stało się to zbyt trudne i zacząłem pić, żeby o tym zapomnieć.

Co to znaczy:

Nawrót desperacji nastąpił, kiedy stanąłem w obliczu intensywnego i obezwładniającego bólu i musiałem natychmiast od niego uciec!

Nawrót nadmiernej pewności siebie

Co się stało:

Byłem na szczególnie złej imprezie. Rzuciłem picie (po raz setny) i spędziłem kilka chwiejnych dni, pocąc się. Po około 4 dniach zacząłem odzyskiwać energię i znów czułem się człowiekiem! Wtedy wkradł się głos: "Tak dobrze ci idzie, masz to picie pod kontrolą. Wiesz co? Problemem nie było samo picie - było nim (tu wstaw szalone usprawiedliwienie). Jeśli będziesz się kontrolował i wypijesz tylko raz lub dwa w nocy, będziesz mógł znów pić normalnie...". Oczywiście, 1 lub 2 szybko zamienia się w 3, 6, 12 itd.

Co to znaczyło?

Wciąż łączyłem w moim mózgu dobre samopoczucie lub świętowanie z alkoholem. Czułem, że "pozytywy" picia przeważają nad negatywami. Kiedy tylko zaczynałem czuć się lepiej, przekonywałem siebie, że mogę czerpać część "dobrych" (żadnych) stron z picia, starając się jednocześnie unikać złych.

Nawrót szału

Co się stało:

Powiedziałem bliskiemu przyjacielowi coś osobistego o sobie, co uważałem za poufne. Później zwróciła mi na to uwagę inna osoba. Powiedzieć, że byłem sfrustrowany, to delikatnie rzecz ujmując, byłem oburzony, że mój przyjaciel puścił pawia w taki sposób. Byłam tak wściekła, że agresywnie pojechałam do sklepu, kupiłam butelkę i zaczęłam pić drinki.

Co to oznaczało:

Ktoś złamał moją niewypowiedzianą zasadę. Założyłem, że on wiedziałby, żeby nie powtarzać tego, co mu powiedziałem, i poczułem się zdradzony i zraniony. Poddałem się złości i piłem, żeby ją podsycić, próbując odzyskać poczucie własnej wartości w tej sytuacji.

Nawrót przytłoczenia

Co się stało:

Zalegałem z czynszem i w tym miesiącu nadal nie miałem wystarczająco dużo pieniędzy, żeby to nadrobić. Wciąż zawalałem w pracy i martwiłem się, że pieniądze, które wpływały, wkrótce się skończą. Dostałem SMS-a z pytaniem, gdzie jestem - zapomniałem, że miałem plany z dobrym przyjacielem. Poczułam, że niepokój całkowicie mną zawładnął, a moje ciało się skurczyło. Musiałam po prostu wstrzymać wszystko na jeden dzień.

Co to oznaczało:

Nawrót nastąpił, kiedy poczułam, że mam zbyt wiele na głowie. Wiele drobnych spraw, które same w sobie nie byłyby wielkim problemem, ale gdy się nawarstwiły, wywołały efekt lawiny i złożyły się na jedną wielką rzecz. Próbując rozwiązać wszystkie problemy naraz i nie wiedząc, od czego zacząć, czułem się bardzo przytłoczony.

Nawrót presji społecznej

Co się stało:

Byłem trzeźwy od kilku miesięcy, kiedy pojechałem do rodzinnego miasta, żeby odwiedzić rodziców. Zaplanowałem spotkanie z przyjaciółmi, których nie widziałem od lat. Byli to przyjaciele, z którymi nadal utrzymywałem kontakt, ale z którymi również kiedyś ostro piłem. Nie powiedziałem im jeszcze o swojej trzeźwości i denerwowałem się, że to zrobię. Zobaczyłem, że zaczynają pić piwo i od razu poczułem zazdrość, że nie będę mógł się do nich przyłączyć. Zapytali, czy chcę jednego, a ja powiedziałem im, że ostatnio nie piłem. Skusili mnie słowami "ale przecież jedno nie zaszkodzi, prawda?".

Co to znaczyło:

Nawrót picia pod wpływem presji społecznej wynika z lęku przed odrzuceniem. Chciałem dopasować się do moich przyjaciół i czułem, że skoro wszystko idzie tak gładko, to gdybym powiedział "nie", wszystko stałoby się dziwne lub niewygodne. Próbowałem przyjąć dawną rolę, której już nie żyłem.

Nawrót zemsty

Co się stało:

Pokłóciłem się wtedy z moją ówczesną dziewczyną. W tamtym czasie zdarzało się to regularnie. Czułem, że jesteśmy bardzo blisko końca naszego wspólnego życia i że w tym momencie byliśmy razem tylko z przyzwyczajenia lub wygody. Po tej szczególnie ostrej kłótni pomyślałam, że to może być ten moment, w którym wszystko się skończy. Wybiegłem z domu, kupiłem alkohol i zacząłem pić przy niej w nadziei, że wywołam kolejną kłótnię.

Co to oznaczało:

Ten nawrót nastąpił ze strachu, kiedy poczułem, że straciłem kontrolę. Uciekałem się do desperackiego środka, jakim był nawrót najpierw w złości, żeby odzyskać poczucie kontroli (czyli "mogę robić, co chcę"), a potem w nadziei, że moja ukochana osoba przyjdzie mi z pomocą i pomoże mi odbudować troskliwy związek.

Nawrót perfekcjonizmu

Co się stało:

Nie zdążyłam przeczytać rano lektury, zapomniałam wziąć ze sobą lunchu, więc musiałam opuścić jeden posiłek. W pracy byłam sfrustrowana i straciłam panowanie nad sobą, co, jak powiedziałam, przestałam robić. Po powrocie do domu byłem tak zmęczony, że nie ćwiczyłem. Planowałem wysłać później wiadomość do mamy, ale nie miałem na to siły. Pomyślałem: "Jestem w tym taka zła. Dlaczego nie mogę po prostu trzymać się planu dnia?".

Co to oznaczało:

Postawiłem sobie wiele celów do zrealizowania w ciągu dnia, ale nie podchodziłem do tego zbyt spokojnie. Miałam bardzo wysokie oczekiwania wobec siebie i tego, co muszę osiągnąć w ciągu dnia, aby czuć się z tym dobrze. Musiałam pamiętać, że nikt nie jest doskonały. Musiałam robić mniejsze kroki i obniżyć swoje oczekiwania co do tego, co jest potrzebne, by mieć dobry dzień.

Kiedy znalazłem powody moich nawrotów i przyjrzałem się im wszystkim razem, zauważyłem pewną rzecz: wszystkie one wystąpiły w czasie silnego emocjonalnego niepokoju. Może to oczywiste, ale w tamtym czasie zawsze reagowałem na te wydarzenia i nie byłem w stanie wycofać się z emocjonalnego rollercoastera, by zdać sobie z tego sprawę...

"Bezpieczne" decyzje i trudne wybory

Rzecz w tym, że picie prowadziło mnie do osiągnięcia pożądanych rezultatów. Powracałem do starych wzorców, bo picie rzeczywiście zaspokajało moje potrzeby. Jeśli czułem, że straciłem kontrolę i chciałem się bronić, mogłem się napić, zdenerwować i zacząć krzyczeć - to z pewnością wywołałoby reakcję, która wzmocniłaby moje przekonania. Problem polega na tym, że jest to łatwe wyjście - w okrężny sposób zaspokajam swoje potrzeby, ale przy okazji wyrządzam wiele szkód ubocznych. Mógłbym się ujawnić, porozumieć z tą osobą i powiedzieć jej o swoich potrzebach, ale wtedy ryzykuję, że zostanę odrzucony i poczuję się jeszcze gorzej. Zamiast tego wolałbym sam zapanować nad bólem, będąc osobą, która go sprawia. Wypiłabym i podjęła "bezpieczniejszą" decyzję, zamiast dokonać trudnego wyboru, by się ujawnić.

Stwierdziłem, że jeśli nie będę miał planu na wypadek silnych zaburzeń emocjonalnych, będę wracał do "bezpiecznych" decyzji. Kiedy zrozumiałem przyczyny nawrotów, mogłem znaleźć zdrowsze alternatywne działania, które pozwoliły mi osiągnąć pożądane rezultaty.

Uświadomienie sobie, że trzeźwość nie daje niezwyciężonej odporności na trudne dni. Zrozumienie tej koncepcji zajęło mi więcej czasu, niż chciałbym przyznać. Robiłem "wszystko jak należy", ale i tak pojawiały się złe rzeczy. "To nie jest sprawiedliwe! Nie zrobiłam nic złego - dlaczego to mnie spotyka?!". Nauczyłem się przewidywać, że pewne rzeczy są po prostu poza moją kontrolą i stanowią część naturalnej zmienności życia. Będą dobre i złe chwile - kiedy już to zaakceptowałem, łatwiej było mi przejść przez te złe chwile.

Istnieją świetne strony, takie jak SoberNation, na których członkowie dzielą się swoimi historiami. UCZ SIĘ OD NICH! W moim życiu niezliczoną ilość razy zdarzało się, że ktoś mnie ostrzegał lub próbował udzielić mi rady, ale ja i tak brnąłem do przodu, myśląc, że to mnie nie dotyczy. Kiedy poznajesz historie innych, czytaj między wierszami - co tak naprawdę skłoniło ich do picia, a co nie jest tylko powierzchownym problemem? Kiedy spojrzysz wstecz na swoje nawroty, zadaj sobie pytanie: "Co one chciały mi powiedzieć?".

Co chciały ci powiedzieć twoje nawroty? Nie wstydź się, to, co dla ciebie może wydawać się oczywiste, dla kogoś innego może być objawieniem! Podziel się tym artykułem i prześlij swoją odpowiedź poniżej